Sos pieczarkowy

Sos pieczarkowy

Wybierz zdjęcie: 123456

Jeszcze zanim zima całkiem nas dopadnie, typowy jesienny posiłek. Pieczarki kroimy w dosyć grube plasterki, cebulę tym razem dla odmiany w piórka ;) Wlewamy oliwę, kładziemy cebulę i uruchamiamy ogień pod patelką. W chwili obecnej staram się odnaleźć różnicę w smaku gdy kładziemy cebulę na rozgrzaną oliwę i gdy kładziemy na zimną. Sprawa chyba bardzo subtelna bo mimo wielokrotnych prób ciągle nie mogę wyczuć różnicy. O czym ja to... aa o sosie ;) Po chwili dodajemy pieczarki i podlewamy niewielką ilością wody, zwiększamy ogień, dolewamy również wodę gdy zaczyna jej na patelce brakować. Tak po około 10 do 15 minutach pieczarki tracą jakieś 70% swojej objętości. 

Przygotowujemy śmietanę, dodając do niej trochę ciepłego wywaru z patelni, a samą patelkę ściągamy z gazu by trochę ostygła. Pozwoli nam to zaoszczędzić wizualnego niesmaku w przypadku ścięcia śmietany. Ok, mieszamy wszystko razem i sos wraca na mały ogień. Mieszając czekamy chwili gdy sosik zacznie bulgotać. Pozwalamy mu na wydanie ostatniego tchnienia tj. niech sobie parę baniek puści... no i do talerza drania.

Takowy specyfik przygotowany powinno spożywać się z ziemniakami tłuczonymi z wody i ogórem kwaszonym. Jak to u mnie bywa zjadłem z czym innym :) i żeby nie było, zamiast śmietany użyłem jogurtu naturalnego co przy bliższym rzucie oka zauważyć owe grudki o których wcześniej była mowa. Staropolskim zwyczajem i własnym doświadczeniem śmietanę zalecam.


Komentarzy ( brak komentarzy ) skomentuj