Chrzan tarty w słoiczku

Chrzan tarty w słoiczku

Wybierz zdjęcie: 123

I tak oto wyszło świątecznie ;) Jako że zostałem szczęśliwym posiadaczem sporej ilości korzeni chrzanu, zabrałem się za produkcję. Parę dni wcześniej gdy stałem w sklepie za tartym chrzanem okazało się, że w zdecydowanej większości słoiczków zawartość chrzanu w chrzanie to 60% (Sic!). Oprócz chrzanu znajdujemy tam mleko w proszku, zagęszczacze, wzmacniacze i inne cudeńka.

Samo przygotowanie to nic trudnego pod warunkiem, że jest się posiadaczem urządzenia do miksowania drobnego, np. blendera z odpowiednimi końcówkami (gdyby przyszło mi zetrzeć ten cały chrzan ręcznie, chyba by tego wpisu nie było). Korzenie należy dobrze wyszorować i obrać, następnie na około godzinę namoczyć w zimniej wodzie. Ponoć pozwala to zachować biały kolor oraz chrzan nie będzie suchy. Korzeń kroimy na mniejsze kawałki i miksujemy (hardcorowcy ścierają na tarce o małych oczkach). Tu pozwolę sobie na małą dygresję ;) zaleca się ostrożność przy otwieraniu blendera po tym procesie. Ja pochyliłem się chciwie nad świeżyzną, by poczuć lepiej zapach chrzanu... doznania były mocne, tj. fala uderzeniowa, ciemno przed oczami, łzy w oczach i mokro w nosie. Ale warto było :)

Wracając do tematu, tak uzyskaną masę, jeszcze bez wyciągania z blendera, skrapiamy sokiem z cytryny, solimy i posypujemy cukrem, oraz podlewamy olejem roślinnym. Jeszcze raz mieszamy w blenderze. Jeśli masa mimo naszych zabiegów wychodzi sucha możemy dodać troszkę przegotowanej wody.

Tak uzyskany chrzan umieszczamy w słoiczkach, mocno go ugniatając. Przechowujemy w ciemnym i chłodnym miejscu. Jeśli wyjdzie nam więcej i chcielibyśmy przechować dłużej, na koniec do słoiczka dolewamy trochę oleju, który nam zakonserwuje chrzan. Koniec chrzanienia ;)

Chrzan tarty w słoiczkuChrzan tarty w słoiczku