Składniki:
- kalafior mały
- 1kg pieczarek
- 1 cebula
- 1 jajko
- 2 czerstwe bułki
- szklanka mleka
- oliwa do smażenia
- masło do smarowania
Pasztet pieczarkowy
Przepis jak to bywa powstał z potrzeby chwili, to znaczy otwórz lodówkę a nożyczki się odezwą... czy jakoś tak ;) Czyli potocznie przegląd tygodnia, sprawdzamy co jest i kombinujemy co z tym zrobić się da. Dodatkowo polecam akcję Nie marnuj jedzenia. Do dzieła!
Cebulę kroimy drobno i podsmażamy na oliwię, gdy cebula zacznie być szklista dodajemy pokrojone pieczarki i wszystko razem dusimy. Jako przypraw dodałem kilka łyżek octu winnego oraz sosu sojowego. Gdy pieczarki puszczą sporo soku, dodajemy drobno krojony kalafior i dalej dusimy do momentu aż kalafior zmięknie. Następnie całość mielimy w maszynce do mielenia (po raz kolejny pominę 3 człon nazwy), na koniec mielimy suche bułki namoczone wcześniej w mleku (do miękkości) i odciśnięte. Dobrze jest uzyskaną masę odsączyć chwilę, gdyż raczej trudno odparować cały sos z pieczarek. Wbijamy jajo, mieszamy i odpowiednio dodając bułkę tartą oraz np. mąkę sojową mieszamy aż masa będzie dała się formować.
Naczynie do pieczenia smarujemy masłem, a następnie podsypujemy bułką tartą tyle aby zostało tylko to co przykleiło się do ścianek. Wkładamy masę i pieczemy w piekarniku 200 stopni przez godzinę i jeszcze z godzinę w temperaturze 150 stopni. Ważna rzecz ;) wyciągamy z foremki dopiero po przestygnięciu.




