- pół szklanki kaszy jaglanej
- 4 ząbki czosnku
- mała cebula
- jajko
- łyżka stołowa mąki pełnoziarnistej
- sos sojowy
Kotleciki z kaszy jagalnej
Dzisiejsze potrawa to wydanie tak zwane "nie marnuj jedzenia", tak więc z pobudek ekonomiczno racjonalnych znaleziona kasza w lodówce, ugotowana parę dni wcześniej doznała nowego wcielenia i dopełniła swój żywot na talerzu. Godna to śmierć dla kaszy jest.
Działo się to tak... do kaszy dodałem drobno posiekaną cebulę, jajko, mąkę, sprasowany czosnek. Całość mieszając zamieniłem w miarę jednolitą masę, którą doprawiłem sosem sojowym i odstawiłem na jakieś 10 minut. Po tym czasie usmażyłem na brązowo małe kotleciki w oleju rzepakowym. Takie kotleciki podałem na marchwi pokrojonej na sposób francuski czyli "julienne" (wąskie paseczki), marchew tą wg zaleceń Apicjusza skropiłem oliwą, octem balsamiczną oraz oprószyłem solą morską. W ten oto sposób zwykła zapomniana kasza akończyła swój czas w sposób wykwintny.
I na koniec apel: "Nie marnuj jedzenia!"

