Składniki:
- nieduże pieczarki 15 do 20 sztuk
- cebula
- 3 ząbki czosnku
- papryczka chilli
- imbir
- cukier trzcinowy (1 łyżka)
- sos sojowy
- cytryna
- sezam
- parę orzeszków ziemnych
- bazylia
- szczypiorek
Makaron z grzybami po "Tajsku"
Wczoraj przez godzinę oglądałem program o kuchni tajskiej, mnogość składników o jakich mogę tylko pomarzyć tylko przytłacza. Prowadzący wspominał, że większość jest do dostania w supermarketach no ale prowadzący mieszka w Londynie a ja w narożniku podkarpacia skąd już blisko na wschód... tylko nie ten o którym mowa była.
Jak to jedno mądre przysłowie rzecze "jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma" stworzyłem danie, którego na pewno tajskim nazwać nie można. Jednak pewne kanony zachowałem, to jest mieszanka kwaśnego, słodkiego, ostrego i słonego. Przynajmniej tak usłyszałem, że jest to podstawa tej kuchni.
Do rzeczy, nie mając grzybów Shitake upiekłem nasze pieczarki polane olejem (rzepakowym a jakże!) oraz sosem sojowym. Pieczemy w temperaturze 180 stopni Celsjusza przez 20 do 30 minut. Do momentu aż pieczarki zmniejszą swoją objętość o połowę. Na patelni rozgrzewamy olej i smażymy na nim cebulę pokrojoną w piórka, czosnek w plasterkach oraz chilli drobno posiekane. Gdy cebula zmięknie dodajemy: grzyby, sok z cytryny, otartą skórkę z cytryny, sos sojowy, cukier (Pan w tv miał palmowy mi niestety zdobyć się go nie udało) oraz imbir drobno posiekany i zmiażdżony (kawałek około 1cm na 1cm). Na dużym ogniu odparowujemy płyn, na koniec dodajemy parę listków bazylii, szczypiorek oraz kawałki prażonych orzeszków ziemnych oraz prażony sezam (na rozgrzanej suchej patelni, aż lekko przyrumienią). Podajemy z makaronem najlepiej ryżowym albo pszennym który się nie gotuje a jedynie zalewa wrzątkiem na parę minut.





