Tofu

Soje moczymy całą noc w wodzie, drugie dnia miksujemy ją dosyć mocno i mieszamy razem z wodą, ja stosowałem 1:3 ilość (szklanka mazi i 3 szklanki wody). Uzyskane półfabrykat gotujemy na małym ogniu do momentu podnoszenia się piany. Gdy piana zacznie uciekać z gara podlewamy zimną wodą i piana się zacznie wracać. Całą akcje powtórzyłem 3 razy, następnie odsączyłem płyn (mleko sojowe) od resztek (okara).

Mleko sojowe doprowadziłem do wrzenia, wyłączyłem ogień pod garem i dodałem rozpuszczoną łyżkę soli gorzkiej (do dostania w dobrych aptekach ;)) z połową szklanki letniej wody. Przemieszałem łyżką raz w lewo, dwa razy w prawo a na koniec uderzyłem łyżką w bok gara. W tym momencie należy wycofać się z kuchni na jakieś 5 do 10 minut. Bardzo ważnym jest by wychodząc patrzeć cały czas na gar, co by krasnoludy nie naszczały bo to bestie są złośliwe.

W tym czasie mleko sojowe nam się ścina, powstałą masę wyławiamy i umieszczamy w miejscu w którym będzie przyjmować kształt i odciekać  z resztek płynów. W moim przypadku była to połówka  z kartonu po soku. W kartonie od dołu zrobiłem dziurki. Po godzinie wydobyłem ową substancję z kartoniku i oczom mym ukazało się Tofu!

Gwoli informacji było to moje 6 podejście do owej potrawy ;) wcześniejsze zmagania były frustrujące ale się nie poddałem. Zamiast soli gorzkiej  można użyć soku z cytryny ale smak tofu jest wtedy cytrynowy. Co mi nie odpowiada.


Komentarzy (1) skomentuj
2009-11-27 corpse: dobrze, że podałeś informację o szóstym podejściu :D